No i stało się. Minęło trochę czasu od ostatniej notki. Obiecałem sobie, że napiszę kolejną w lutym i póki mogę, zaczynam pisać. A właściwie muszę, bo trzymają mnie za słowo moi znajomi, którzy się zniecierpliwiają już. W innym razie wyjdę na dwulicowego.
Ostatnimi czasy wiele się działo i miałem różne pomysły, fajne tematy, które za każdym razem układałem sobie w głowie odpowiednie zdania do tutejszego bloga, ale rzecz jasna, jak na ironię nie miałem... CZASU! A wraz z jego biegiem zanikały mi myśli.
Odkąd skończyłem niechciane studium, wszystkie zdarzenia jakie wokół mnie się wydarzyły, przebiegały w błyskawicznym tempie. Okazuje się, że doba ma za mało godzin, tydzień ma za mało dni, a miesiąc ma za mało tygodni. Tak... zegar nieprzerwanie wybija godziny, dni, miesiące... Na pierwszy rzut oka wydaje się to niezwykle smutne. Czy tak naprawdę jest? Kim byłby człowiek bez przemijania czasowego? Jak wyglądałoby życie? Myślę, że byłaby pustka, brak sensu życia, ciągle ten sam manewr w życiu codziennym, te same funkcjonowanie dzień w dzień, które doprowadza do monotonii życia... Co gorsza, na dzień dzisiejszy nie potrafię dobrze wykorzystać należycie czas, i żałuję tego niewykorzystanego... Przecież to wszystko co mamy, to jest tu i teraz. A tego nie uznają katolicy i z psychologicznego punktu widzenia, z tego powodu mają oni nieprzepełnione życie, gdyż są pewni tego, że życie zaczyna się w raju, po śmierci...
************************************************
Gdzieś tak na początku stycznia na forum dla osób z wadą słuchu i nie tylko, przeprowadziłem ankietę na temat tego, kim są, a raczej z jakiej „narodowości” pochodzą lub kim się czują Głusi. Polakami? Głuchymi Polakami? Czy może Głuchymi z Polski? I ku mojemu zdziwieniu, choć powinienem był się spodziewać takiego wyniku, że większość głosujących opcjonowała to... ostatnie. Jest to ciekawy a zarazem trudny temat. Dane mi było przemyśleć sprawę w tej kwestii, gdyż lekko ubolewałem nad tym. Bo jak można przez całe życie wychowywać się, żyć, dorastać, fukncjonować w danym kraju jakim jest Polska, mieć w dowodzie osobistym i paszporcie obywatelstwo polskie i nie czuć się Polakiem? Początkowo nie widziałem żadnej różnicy. A im więcej pytałem, tym bardziej mogłem przemyśleć i zrozumieć ten fakt. Otóż Głuchy Polak inaczej mówiąc, jest jednocześnie i Głuchym i Polakiem, dla którego język polski nie jest mu obcy. Głuchy z Polski natomiast, gdzie jego mózg „zajerestrował” jako pierwszy język, to naturalny język migowy, który jest nazywany oficjalnie Polskim Językiem Migowym (PJM), gdyż nie słyszy słownych dźwięków... I to ma miejsce w przypadku osób mających Głuchych rodziców. Sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej u osób z maksymalnym ubytkiem słuchu mających rodziców słyszących. Ich pierwszym językiem jest język nie wiadomo jaki.
Wychowałem się
jako osoba słysząca mentalnie, mam rodziców słyszących
nieznających nawet alfabetu palcowego i przez większość czasu
przebywałem wśród osób słyszących. Mimo to zawsze
mi czegoś brakowało w kontaktach z osobami słyszącymi. Było mi
dobrze, ale nie na tyle dobrze, żebym czuł się sobą. Może
dlatego, że traktowano mnie inaczej, z takim współczuciem,
żem inny pod względem słuchu albo z obawy, że czegoś mogę nie
zrozumieć. Dochodzę do wniosku, że brakowało mi moich
rówieśników, takich jak ja. Z takimi, którymi o
wiele łatwiej mi się dogadywać. Nie znałem języka migowego, ale
poznając go na kursie SJM nie wydawał mi się obcy. A i tak wciąż
czegoś mi brakowało. Z biegiem czasu dzięki nagłaśniającej
medialnie walce Głuchych o dwujęzyczność, którzy uważają
i czują, ze należą do mniejszości językowo kulturowych,
uświadomiłem sobie czym się różni SJM od PJM. SJM inaczej
mówiąc System Językowo-Migowy zapożyczany jest z PJM i miga
się tak jak się mówi słowo w słowo, co jest dobre dla
słyszących. Ale nie dla Głuchych, bo przecież j.polski jest im
obcy, a ich gramatyka jest zupełnie inna, odmienna od gramatyki
polskiej. Zresztą dla mnie, sam j.polski również jest w
jakiś sposób „niewygodny”, ze tak to ujmę. Taki jakiś
dziwny. Nie zawsze i nie do końca mogę zrozumieć sensu zdań. Bywa
tak, ze jedno zdanie może być układanie w różny sposób,
wykorzystując te same słowa, ale w różnej kolejności. I
wtedy się gubię, nie bardzo rozumiem o co danemu rozmówcy
chodzi. Zdaje sobie sprawę, ze nawet sami słyszący mogą mieć
taki sam problem, i to żadna wielka katastrofa, niemniej jednak,
irytują mnie czasem takie sytuacje. Natomiast kiedy moi Głusi
znajomi mówią do mnie w swoim języku, jestem w stanie ich
zrozumieć w pełni, bez względu na to w jakiej kolejności przekażą
mi informację. Czy najpierw opowiedzą gdzie byli wczoraj, co robią
dziś i co planują jutro, czy też odwrotnie, czy najpierw
poinformują co zamierzają jutro, jak minął dziś dzień, i co
takiego wczoraj ich spotkało. Albo też przeplatają wszystkie pory
dnia w jedno, a i tak też rozumiem! Przestrzeń czasowa w ich
przypadku jest taka elastyczna. Opowiadają tak przejrzyście.. a ja
odbieram Ich tak dobrze i tak „czysto”.. Czegoś takiego nie ma
wśród słyszących. Czy to nie dziwne?
************************************************
A oto scena „poważnego dialogu”. Była sobie impreza u mnie i Przyjaciele wpadli na pomysł, ażeby uwiecznić dialog, który jak sądziliśmy, będzie poważny, bo wstępnie planowaliśmy poruszyć ‘ciężkie’ tematy. No ale niestety nie wyszło tak jak sobie to wyobrażaliśmy. Niemniej jednak wkleić nie zaszkodzi. Pośmiać się zawsze miło :-)
02:50 2009-02-21 Gniewko: a co by było,
gdyby się okazało, że Bóg naprawdę nie istnieje?
02:51 2009-02-21 Thoomas: [zieeew]
02:51 2009-02-21 Hawkins wrócił z WC
02:51 2009-02-21 H: Bedę przekonany, że osoby wierzące zrozumieją jakie to błedy popełnili wierząc w nieistniejącego boga. Skumają jak religia manipulowała ludźmi blababla...
02:54 2009-02-21 T: [zieeew]
02:55 2009-02-21 G: kto teraz nalewa?
02:55 2009-02-21 T: ja nie piję?
02:55 2009-02-21 H: to chociaż polewaj!
02:55 2009-02-21 przerwa na picie
02:56 2009-02-21 G: Thoomas, polewaj jeszcze
02:57 2009-02-21H: powoli, powoli
02:57 2009-02-21 Thoomas się śmieje
02:57 2009-02-21 Thoomas jak to przeczytał to jeszcze zaczął mocniej się śmiać
02:58 2009-02-21 H: dobra.. jakieś filozoficzne pytanie trza zadać do bloga
02:58 2009-02-21 T: właśnie, jakieś ciekawe, interesujące
02:58 2009-02-21 G: INFORMATYKA KWANTOWA!!!!
02:59 2009-02-21 T: że co?
02:59 2009-02-21 H: oż w mordę!
02:59 2009-02-21 G: żartowalem
03:00 2009-02-21 G: dlaczego pijemy wódkę?
03:00 2009-02-21 T: żeby się upić?
03:00 2009-02-21 G: ale po co się upić?
03:01 2009-02-21 H: dla towarzystwa i rozrywki
03:01 2009-02-21 T: no nie wiem [zieeew]
03:03 2009-02-21 następuje kłótnia pomiędzy Thoomasem i Hawkinsem w wyniku czego strącony zostaje kieliszek wódki Gniewka przez Hawkinsa
03:05 2009-02-21 Gniewko w szoku
03:05 2009-02-21 T: dobra.. pijemy!
03:05 2009-02-21 Gniewko dalej w szoku
03:07 2009-02-21 T: jak dla mnie, to Hawkins napisał zbyt poważny blog
03:09 2009-02-21 G: pierdolisz.. polewaj dalej
03:10 2009-02-21 Hawkins poszedł do kuchni zrobić herbaty
03:10 2009-02-21 G: kiedyś byłem filozofem, ale teraz to jakoś nie umiem filozofować.. może dlatego, ze nie jem obiadów w domu
03:11 2009-02-21 T: dlaczego?
03:11 2009-02-21 G: eeehh.. zawsze coś gadałem przy obiedzie i rodzice mówili "Nie filozofuj!"
03:12 2009-02-21T: a u mnie mówili "nie mów przy pełnej gębie"
03:12 2009-02-21 G: uhh.. to barbarzyństwo.. gdzie wolność słowa?
03:13 2009-02-21 przychodzi Hawkins z herbatami
03:13 2009-02-21 wyszedl Hawkins (cholera wie, gdzie)
03:13 2009-02-21 T: gdzie sok? nie ma soku!
03:14 2009-02-21 Gniewko cierpliwie notuje te wszystkie zdarzenia
03:15 2009-02-21 Hawkins wrócił i przeczytał powyższe teksty
03:16 2009-02-21 H: czyli nie ma poważnych pytań?
03:16 2009-02-21 T: o yeziuuu.. idę do wc
03:16 2009-02-21 G: dobra... generalnie ja niczym się nie przejmuje... chociaż... ehhh... sam nie wiem...
03:18 2009-02-21 Thoomas wrócił
03:18 2009-02-21G: thoomas, polewaj
03:18 2009-02-21 T: znowu ja?!? Jest polane!
03:18 2009-02-21 G: pardon, zagapiłem się w monitor
I dialog się „urwał” <hahaha>
Pewnego pięknego południa po nieczynnych ulicach miasta, szło tysiące mieszkańców. Wśród nich poznałem sąsiadów, kolegów, znajomych, ludzi z widzenia i większość obcych trzymająca się blisko siebie, naśladując na czele małą grupę prowadzących, śpiewając coś niezrozumiałego dla mnie w tamtych czasie, gdyż niedosłyszałem. Twarze wszystkich tych istot ludzkich były radosne a zarazem smutne, jakby współczuli. Ale komu współczuli? W pewnym momencie wszyscy razem zatrzymaliśmy się przed jakaś szopka pod blokiem, śpiewali coś o Jezusie i usłyszałem „Ojcze Nasz, któryś jest w niebie...”, tak wszyscy wspólnie modlili szeptając lekko i płynnie. W powietrzu nad nimi powiewało echo modlitw. Byłem zbyt mały, żeby wiele zrozumieć, ale wystarczająco duży, żeby być zaciekawionym pewnych spraw, zadawać babci trudne pytania na temat religii, co po twarzy było widać, że sprawiało jej zakłopotanie, zamyślenie i poszukiwanie odpowiednich odpowiedzi tak, żeby nie wytrącić dziecka z chrześcijaństwa. Dlaczego ta religia jest dobra, a tam gdzie Arabowie (mam na myśli islam) zła? - zapytałem. Nie wiem, wszystkie religie sprowadzają się do jednego Boga – odpowiadała szczerze. Pokazała, że są różne drogi do jednego samego Boga. Mądra odpowiedź, zadowoliła mnie, ale nie była odpowiednia na moje pytanie. W tym świętym dniu już jako dziecko miałem wątpliwości i wiele pytań na temat Boga, Adama i Ewy, nieba i piekła itp. Nie zadawałem nikomu nurtujacych mnie pytań, gdyż wiedziałem, że nikt nie byłby w stanie sensownie mi odpowiedzieć. Nie umiałem szukać, bo gdzie? Nigdzie odpowiedzi nie było, czekałem aż gdzieś się pojawi, ale się nie pojawiła, ani w kościele, ani w domu. Po latach chodzenia do kościoła przyszły nowe czasy, bardziej dojrzałe, poznałem przyjaciół z którymi mogłem przedyskutować na rózne tematy, pojawił się internet. Zacząłem zgłębiać temat, dyskutowałem, szukałem, szukałem i co się okazało? A to, że wszystko w co wierzyłem to brednie, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że wierzą w to moje rodziny i znajomi. Im bardziej zagłębiałem temat religii, tym bardziej przekonywałem się jak mnie nabrano, jak wpojono mi od dziecka, jakieś bajki, które są baśniami wyssanymi z palca starożytnych ludzi; bajki nad bajkami; bajki wymyślone przez ludzi z 2 tysięcy lat temu, na podstawie starszych mitów, w większości sumeryjskich; bajki i poezja - poezja, nie mająca nic wspólnego z naukowymi odkryciami; bajki dla naiwnych. Nie było to wcale przyjemne. Może ateiści od urodzenia, nie znają tego uczucia, ja je przeżyłem. Uczucie kiedy dochodzisz do wniosku, że nie było żadnego Jezusa albo żył sobie taki człowiek, ale nie tak jak to opisują w biblii, tylko zwykły człowiek; uczucie, kiedy widzisz wszędzie kłamstwa i ciężko je akceptować. Przyznaję, że początkowo miałem wielkiego doła, żal, złość itp. Ale z czasem żyło mi się lepiej, zrozumiałem wiele spraw i powoli nauczyłem się akceptować to co jest wokół mnie. Nauczyłem się nie dać manipulować kościołom, mediom. Im więcej coś zrozumiałem, tym bardziej czułem sie wolny.
Ps. "ateizm nie jest religią !!!
Kogo mielibyśmy czcić? i kto by nas zgładził, jeżeli byśmy tego nie robili?
ateizm nie wymaga bezmyślnego posłuszeństwa, nie straszy wiecznym piekłem. Nie chroni gwałcicieli przed odpowiedzialnością karną ... ani nie traktuje kobiet jak porodówek.
Właściwie szkoda, że nie jest religią, bo mielibyśmy zwolnienia podatkowe". :D
Pat Condell
Ps2. Nie zaprzeczam istnienia Boga ale nie wierzę w religię.
Jestem niereligijny i nie ateista, ale bardziej popieram to drugie niż pierwsze.
Bóg jako wiara i Bóg jako religie to dwie różne bajki.
Witam wszystkich w Nowym roku 2009! Mam nadzieję, że będzie dla Was lepszy i mniej rozczarowujący.
Napiszę w końcu pierwszą dłuższą notkę, mimo, że jeszcze niczego konkretnego nie napisałem i wymyślanie nowych prostych zdań oraz ciekawych pomysłów jest nieco trudne. Aczkolwiek niełatwe, ze względu na słuch. Jednak nie chcę pokazywać się od strony jako ktoś słaby, tylko dlatego, że posiadam wadę słuchu. Wielu ludzi nie mających do czynienia z osobami Niesłyszącymi, jest przekonana, że my, jako osoby Głuche, jesteśmy istotami gorszymi. A tu szkopuł, prawda jest zupełnie inna. Bo niby to czym sie różni słyszący od niesłyszącego, poza defektem słuchu? Niczym. Mamy wszystko, własne życie, sprawny umysł, sprawne ręce, sprawne nogi, jedynie tylko nie słyszymy i nic po za tym. Niejedna słysząca osoba z ciekawości się zapytała jak się komunikują Głusi, w jaki sposób myślą (i czy wogóle myślą?), czy słownie czy jakimiś znakami czy poprzez wyobraźnię czytają ułożone obrazki. Ba ! Czy wogóle coś rozumieją? A więc odpowiadam: Myślimy tak jak wszyscy, tak samo a jednocześnie inaczej, w sposób naturalny, tak jakbyśmy mówili lub jednocześnie migali w Polskim Języku Migowym i proszę nie mylić z Systemem Językowo-Migowym, bo to wielka różnica. ale o tym kiedy indziej wspomnę, jak mi się zechce, albo i nie. Zobaczy się w swoim czasie. Głusi to wyjątkowi ludzie, pod względem człowieczeństwa są inni ale nie dziwni (choć dla osób postronnych, czyt. słyszących, może się to inaczej wydawać), bardziej ciepli a jednocześnie dziecinni. Słuchają sercem i oczami, wychwytują szczegóły szybciej niż przeciętny człowiek słyszący, są bardziej doświadczeni życiowo, odważni, niezwykli. A najfajniejsze jest to, że jadąc na drugi koniec Polski, w celu zwiedzania choćby Starego Rynku w jakimś mieście, są w stanie zaczepić nieznaną im osobę Głuchą migającą i porozmawiać, co w efekcie wychodzi, że po paru minutach schodzi dyskusja na różne tematy, przy okazji odkrywając jakich to wspólnych ma się znajomych. Świat Ciszy jest mały. Będąc wśród nich czuję się bardziej sobą, dostrzegam piękno życia, które jest warte przeżycia. Nic dziwnego, że chętnie podróżuję po całej Polsce, uczestniczę na imprezach sportowych, obozach sportowych i innych rozrywkach a przy takich niesamowitych okazjach mam możliwość być wśród moich przyjaciół, uczyć się PJM, zdobywać nowe informacje, które są mi obce i oderwać się od szarej monotonnej, jakże nieraz rozczarowującej, zakłamanej codziennej rzeczywistości, w którym przyszło mi żyć.
skomentuj (6)
Witajcie...
Nadszedł ten dzień a raczej noc chęć utworzenia i pisania własnego blogu. Ta stronka poświęcona bedzie o moim życiu lub nie i przeżyciu oraz innych pierdół.